ludzie

Wyszłam za mąż!

Miałam to zrobić już wiele lat temu i w inny sposób. Życie, a właściwie życiowe decyzje sprawiły, że zrobiłam to … dokładnie tak jak chciałam!

Wiele kobiet marzy o hucznej imprezie, tańcach do rana, torcie do sufitu, księżniczkowej sukni i mnóstwem gości gapiących się na każdy ich ruch, drganie powiek i czyhających na każde wypowiedziane słowo. Ja gdy oczami wyobraźni stawiałam siebie w takiej sytuacji czułam jedynie zimny pot roszący moje czoło i plecy. Niestety presja otoczenia, wymogów i tradycji w naszym kraju jest dosyć przytłaczająca. Dodatkowo narzeczony miał nieco odmienne ode mnie zdanie. Kompromis powiecie? Jak wypracować kompromis pomiędzy dużym weselem a jego brakiem? Nie zapraszać połowy gości i kazać spakować się grajkom o północy? Bez sensu.

Tak mijało wiele lat. No cóż.. aż dwanaście! Każdy z naszego otoczenia już dawno pozbył się złudzeń, że kiedyś zostaniemy parą małżonków. Z jednej strony nie odczuwaliśmy jakkolwiek braku tego podpisanego papierku, ale z drugiej strony chciałoby się przejść na kolejny level. Decyzja zapadła więc spontanicznie ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, że moje drugie jabłko (nie połówka, ale calutkie jabłuszko) nie protestowało. 

Po przygotowaniach, które zajęły ledwo jeden tylko miesiąc powiedzieliśmy sobie w końcu upragnione TAK. Zaprosiliśmy tylko rodziców i rodzeństwo na obiad do restauracji. Było C-U-D-O-W-N-I-E. Zero stresu, zero pompy, zero nadęcia. Wieczorem w ślubnych strojach i przystrojonym aucie pojechaliśmy do hotelu. Jakież było zdziwienie pani na bramce autostradowej czy personelu hotelu gdy oświadczyliśmy, że w sumie to uciekliśmy z własnego wesela. Mogę ze szczerością powiedzieć, że był to najpiękniejszy dzień w życiu, a wcześniej traktowałam to trochę jak formalność. Była magia, czułam ją w powietrzu, endorfiny buzowały. Teraz gdy zamykam oczy i wszystko sobie przypominam to wiem, że gdybym miała możliwość zorganizowania tego wydarzenia ponownie to było by dokładnie tak samo. Niczego bym nie zmieniała. Jednak szybki ślub po wielu latach razem i to bez wesela może cieszyć tak samo jak huczne wesele w czasie największej fazy zakochania.

Piękną pamiątkę w postaci zdjęć zagwarantowała nam Natalia z nataliakaszuba.pl 

 

  • jak ślicznie… też marzę o takim właśnie weselu. Okrągłe zero tego przedstawienia. Tylko mąż, najbliższa rodzina + szczęście + miłość. I Święty spokój ♥

  • Travel and Smile

    Ja miałam wesele na jakieś 30osób. Ślub cywilny i było mega :). Tak jak chciałam. Byli wszyscy Ci, którzy mieli być :). Mój ślub choć skromny i bez wielkiego przepychu był jak z marzeń. Ważna byłam ja i mój Pan Małż :). Reszta to tylko dodatek :)

  • Gratuluję! Wspaniale, że udało się tak, jak chciałaś. U mnie sprawa ślubu też rozbija się o wesele i też to ja jestem stroną, która nie chce wielkiej pompy. Widząc takie przykłady jak twój i te w komentarzach utwierdzam się w przekonaniu, że wesele wcale nie jest potrzebne do szczęścia, a moje własne doświadczenie pokazuje, że może nawet szczęściu poważnie zaszkodzić. Życzę wszystkiego co najpiękniejsze na nowej drodze życia :)

email marketing powered by FreshMail
 

email marketing powered by FreshMail