ence pence

Co u mnie słychać?

Od wakacji moje życie nabrało rozpędu. Poprzestawiałam sobie je sama do góry nogami. No może nie tak całkiem sama. Pchnęła mnie do tego, a jakże! miłość <3

Jeszcze do niedawna siedziałam sobie w mojej ukochanej Warszawie. Owsianka, biuro, fitness, dom, obiad, sen, powtórz. Przeplatane od czasu do czasu odkrywaniem nowinek w biedrze, spacerami czy słodkim nicnierobieniem. Co drugi weekend pakowanie walizek, centralny lub uchowaj Boże, Wilanowska z Polskim Busem. Kilka godzin męczarni z polskimi cebulami stłoczona na niewielkiej powierzchni. Oj mam co opowiadać o najgorszych przewinieniach pasażerów, bo naprawdę rzadko były spokojne kursy. Zaczęło mnie to uwierać, to życie na walizkach, weekendowe spotkania z narzeczonym, moje rozpieprzone rzeczy po kilku miastach w kraju, mieszkanie po studencku. Zmęczyłam się i zapragnęłam stabilizacji, normalnego życia z ukochaną osobą. Wzięłam w sierpniu tydzień wolnego i pojechaliśmy w góry we dwójkę wszystko przemyśleć.

20160723_180725_fotorKolejne trzy miesiące przeleciały mi przez palce nawet nie wiem kiedy. Ślub, podróż poślubna (już się nie mogę doczekać, aż pokażę Wam gdzie byłam), sesja zdjęciowa, przeprowadzka do innego miasta, praca zdalna, budowa domu. Próbuję się na nowo zaadoptować do zmienionej codzienności. Potrzebowałam zmiany i ją sobie zafundowałam. Czy dobrze na tym wyszłam to czas pokaże, ale na chwilę obecną nie narzekam.

Zmiany są dobrenapędzają do działania, resetują umysł, na nowo spoglądamy na świat. Nad wieloma sytuacjami mamy pełną kontrolę, to my decydujemy jaki będzie nasz kolejny krok, ale możemy tylko wróżyć z fusów gdzie nas to zaprowadzi. To właśnie jest w tym wszystkim ekscytujące!

20161104_084827_fotor

email marketing powered by FreshMail
 

email marketing powered by FreshMail