jak zostać...

WG: Jak zostać lektorem języka obcego?

Dawno, dawno temu, w piątej klasie szkoły podstawowej zaczęłam uczyć się rosyjskiego. Pierwsze lekcje były śmieszne. Umiałam się przedstawiać, pytać kto to i co to. Później było trochę trudniej. I w końcu pomyślałam, że fajnie jest znać rosyjski i lubię ten język. Do dziś z uśmiechem się, gdy wspominam wściekłą minę mojej nauczycielki, kiedy zdenerwowana krzyczała: – Choczesz w mordu? (po polsku: Chcesz w mordę?). Tak, kiedyś w szkole można było tak się zwracać do uczniów. W liceum już tylko rozwijałam moje umiejętności. Trafiłam do klasy z rozszerzonym rosyjskim. Swoje studia związałam także z tym językiem i tak stałam się absolwentką filologii. Jednak do rzeczy, mam Wam opowiedzieć jak zostać lektorem języka obcego?

Początki wchodzenia do zawodu są bardzo trudne. We wszystkich szkołach, do których chciałam wysłać swoją aplikację, wymagano posiadania dwuletniego doświadczenia w nauczaniu języków obcych. Znalazłam tylko jedną, w której dawano szansę nowym adeptom. I właśnie ta szkoła przyjęła mnie do pracy. Zajęć było na tyle mało, że godziłam je z pracą na etat. Popołudniami dojeżdżałam do uczniów do domu i prowadziłam lekcje. Taki stan trwał przez kolejne cztery lata.

Później wszystko zaczęło zmieniać się na lepsze. Pewnego dnia postanowiłam stworzyć nowe CV i rozesłać je do wszystkich szkół w Warszawie, jakie tylko znalazłam. Pracę dostałam w dwóch z nich – w pierwszej jako lektor języka rosyjskiego, w drugiej zaś jako lektor języka polskiego dla obcokrajowców. Obie zapewniały mi warsztaty metodyczne i na tyle dużo pracy, że odrzuciłam oferty trzech kolejnych szkół językowych. Dodatkowo zaczęły zgłaszać się do mnie osoby z polecenia. Nie musiałam już szukać nowych uczniów. Był to moment, w którym miałam już ugruntowaną pozycję na rynku.

leave-board-hand-learn-54597Pracowałam z różnymi osobami – od dzieci, poprzez młodzież ze szkół średnich, do dorosłych. Współpraca z każdą z tych grup rządzi się innymi prawami. Zajęcia z dziećmi to bardziej działania psychologiczne niż dydaktyczne. Dość często rodzice zmuszają je do dodatkowych lekcji z języka, są obciążone dużą ilością nadprogramowych zajęć, co nie sprzyja systematycznej nauce, zawsze starałam się to nadrabiać częstymi powtórkami materiału. W przypadku młodzieży szkolnej pracuje się z osobami przygotowującymi się do zdania certyfikatów, mającymi problemy z danym przedmiotem w szkole, takimi, które chcą dodatkowo nauczyć się wybranego języka oraz zmuszonymi przez rodziców do dodatkowych lekcji. Osoby dorosłe są najbardziej świadome swojego wyboru – języka używają w pracy, uczą się dla obcojęzycznego partnera, z pobudek ideologicznych lub z ciekawości. Każdy uczeń wymaga innego podejścia, metod i w różny sposób trzeba zbudować z nim relacje. To, moim zdaniem, najtrudniejsza część pracy lektora.

I jeszcze kilka słów na temat tego jak zostać lektorem języka obcego i nie powtórzyć moich błędów. Najlepiej zacząć zbierać doświadczenia już na studiach. Jeśli jesteś na czwartym czy piątym roku, spróbuj poszukać fundacji, w której możesz prowadzić zajęcia za darmo. Dzięki temu, w momencie wyjścia na rynek, masz już wymagane doświadczenie zawodowe. Warto też zacząć szukać nowych zleceń już po pierwszym roku pracy. Ja zrobiłam to po czterech latach.

Jakie są realia zatrudniania? Szkoły językowe zatrudniają lektorów na umowę o dzieło lub umowę zlecenie. Kiedy masz już wyrobiony rynek, warto zdecydować się na założenie działalności gospodarczej. Jeśli nie chcesz tego robić, uczenie będzie bardzo dobrym sposobem na dodatkową pracę.

Choć ostatecznie zdecydowałam się na porzucenie swojego zawodu, zdobyłam bardzo cenne doświadczenie. Pracę polecam szczególnie pasjonatom danego języka. Obecnie zajęłam się prowadzeniem bloga językowego Daj Słowo.


Autorką wpisu jest Justyna z bloga dajslowo.pl


Jeśli i Ty chcesz podzielić się swoją historią u mnie na blogu to serdecznie zachęcam. Szczegóły znajdziesz TUTAJ


  • Ja nigdy lektorem nie mogłabym być, ale pamiętam moją pierwszą lekcję z nową panią lektor. Niewiele starsza ode mnie, to był jej pierwszy dzień pracy… przesympatyczna, ale też tak przerażona, że my, jej podopieczni musieliśmy pomóc jej przełamać lody. Głos drżał jej niemiłosiernie, ale pamiętam jej lekcje do dziś :)

    • Ja też pamiętam pierwsze lekcje, którzy mieli z nami praktykanci ze studiów w liceum. Niewiele starsi od nas, ale mega wystraszeni.

  • Ze swojego doświadczenia polecam zacząć bardzo wcześnie – na początku studiów od korepetycji. To też jest punkt do cv, zwłaszcza jeśli uczniowie mają wyniki. Według mnie w uczeniu języka obcego (i czegokolwiek ) najważniejsza jest nawet nie tyle metodyka czy wiedza (oczywiście konieczna), ale zbudowanie w uczniach motywacji. Umieć przekazać to, co się wie, a nie tylko wiedzieć.

    • Jak ktoś przełamie się i zacznie mówić w obcym języku to na pewno serce rośnie :)

  • Aleksandra ma kota

    Moje CV jest ubogie :) Fajnie że można przeczytać taki post na blogu. Sama zastanawiałam się nad napisaniem czegoś podobnego ale o moim zawodzie – geodezji :) Zostanie lektorem to nie lada wyczyn! :)

    • Nauczenie się całego języka biegle i czasami nie jednego to nie lada wyczyn.

  • Mam podobne doświadczenie, tylko że z j. angielskim. na samym początku kariery nie mogłam pokonać tej granicy braku doświadczenia. Podobnie jak Ty wreszcie załapałam się do szkoły, która nie wymagała doświadczenia i tak przełamałam ten zaklęty krąg.

email marketing powered by FreshMail
 

email marketing powered by FreshMail