ludzie

Związek na odległość – wady i zalety

Jak jest uczucie to ludzie pragną być ze sobą, jak jest miłość to pragną stworzyć symbiozę, uwić wspólne miejsce, razem nim zarządzać, robić sobie rano nawzajem kawę czy miziać się co wieczór w stópki. Dla jednych jest to naturalna kolej rzeczy, która przydarza się raczej prędzej niż później. Inni muszą obejść się smakiem bo sytuacja życiowa pozwala jedynie na przesyłanie buziaków za pomocą skype. A jeszcze inni żyją tak z wyboru, bo wygodniej, nawet w małżeństwie.

Szczęściarze mieszkają razem, widują się codziennie mijając się w przejściu do łazienki lub spędzając wieczory wspólnie na gotowaniu i oglądaniu filmów. Tęcza, róż i serduszka. Czy pary, które z różnych powodów nie mogą dzielić ze sobą codzienności są mniej szczęśliwe, związki, które tworzą mniej wartościowe a odległość bardziej niszczy niż buduje? Jak to w przypadku ludzi bywa każda sprawa jest szalenie indywidualna i jedni cierpią katusze a inni oddychają pełną piersią.

pexels-photo-25366

WADY

Nawet ekstremalni introwertycy potrzebują bliskości. Tak nas natura skonstruowała, że życie w stadzie nawet takim malutkim sprawia, że czujemy się bezpiecznie i stabilnie. Wyobraźcie sobie, że ze swoimi problemami jesteście całkiem sami np. opieka nad dwójką małych dzieci kiedy mąż zarabia za granicą. Nie macie nikogo na miejscu, a wszystko co dostajecie to słowa wsparcia przez telefon. Każdej nocy zasypianie w pustym łóżku, nie ma dla kogo gotować, więc zapychacie się byle bułą na szybko. I to ogromne pragnienie dotyku. Związek z partnerem różni się od relacji z innymi ludźmi właśnie tym, że jest obecny częsty dotyk. Przytulenie i całus z rana, na do widzenia, po przyjściu z pracy, na dobranoc. Przytulanie przy oglądaniu wiadomości, spacer pod rękę itd. Włączony skype czy głośnik w telefonie tego nie zapewni, a już dawno udowodniono, że częsty dotyk ukochanej osoby buduje poczucie pewności siebie, spokój duszy, wytwarzanie hormonów szczęścia, mniejsze napięcie nerwowe.

Tęsknota, ogromna tęsknota. Jest jak fizyczne cierpienie. Niemożność namacalnego odczucia obecności ukochanej osoby to jak codzienne przypalanie skóry. Niby da się wytrzymać, ale strasznie to nieprzyjemne i pozostawia blizny. Takie na psychice. Niektórzy z tego powodu zapadają w depresję.

ZALETY

Jeśli w ogóle można o nich mówić. Wydaje mi się, że rozłąka, która trwa w miarę krótko, mieszkanie w innych miastach, ale spotykanie się co weekend, to sytuacja tymczasowa z wyraźna datą zakończenia, potrafi umocnić związek. Tęsknota, która zostaje zaspokajana co kilka dni i wiara, że te katusze wreszcie się skończą nadają niejako smaczku, pikanterii, takie lekkiego ukłucia, które pobudza z odrętwienia. To wszystko dlatego, że te wyczekiwane chwile spotkania są na tyle cenne, że nie warto ich marnować na wzajemne pretensje, kłótnie, fochy, ale chce się je celebrować. Świadomość, że ma się ukochaną osobę tylko na dwie doby przez cały tydzień, miesiąc czy inny okres sprawia, że chcemy te chwile spędzić jak najlepiej, wycisnąć z nich esencję. Gorzej jak sytuacja zaczyna się przeciągać i tak naprawdę niewiadomo już jaka relacja zaczyna łączyć dwoje ludzi.

Więcej czasu dla siebie i możliwość lepszego skupienia się na swoich celach i samorozwoju. To chwile, które warto wykorzystywać na spotykanie się z ludźmi, oddawanie się pasji i tworzeniu. Pojawia się przestrzeń na rozmyślania, obieranie konkretnej drogi życiowej, eksperymentowanie. Najlepszym efektem ubocznym jest uczenie się samodzielności i hartowanie charakteru, bo trzeba sobie radzić w sytuacjach, w których normalnym byłoby wsparcie najukochańszej osoby.

Związek na odległość, czy to z własnej woli czy to przez trudną sytuację życiową to zawsze jednak pozbawienie siebie chwil z drugą połówką. Czas biegnie, wskazówki zegara wciąż zataczają koło wokół tarczy, a kartki w kalendarzu codziennie pokazują inną datę. Tego się nie cofnie. To czy warto spędzać ogromny kawał czasu bez fizycznej obecności i namacalnego uczucia pozostawiam Wam do osądu.