blogosfera

Co mogłam zrobić zaczynając blogować?

Bloguję już ponad rok pod tą nazwą. Wcześniej też pisałam jakieś blogi, ale to było zupełnie inne co innego. Takie sama nawet nie wiem do końca co. Od kiedy założyłam BlogaBellę czuję, że to w jaki sposób to robię odpowiada mi dużo bardziej, a w dodatku sama dojrzałam, mam bardziej wyklarowane poglądy, jestem bardziej skupiona i nie ma dnia, żebym nie uczyła się czegoś nowego. Brzmi dobrze, ale ja wiem, że to jedynie droga do celu. Po drodze zmieni się jeszcze wiele bo ciągle chcę udoskonalać to miejsce. I naszły mnie takie refleksje, że pewne sprawy mogłam przewidzieć, że mogłam coś innego zaplanować, napisać coś zupełnie inaczej, ugryźć problem z drugiej strony lub zareagować szybciej. Wiem, że byłabym nieco dalej niż teraz, ale takie gdybanie to zawsze jest gdybanie. Po prostu trzeba dalej przeć naprzód i już. Napiszę Wam jednak co chciałabym wiedzieć gdybym znowu zaczynała od zera.

CO MOGŁAM ZROBIĆ ZACZYNAJĄC BLOGOWAĆ?

Już tam w wielu miejscach w sieci przeczytałam, że jak ktoś chce pisać bloga na poważnie i jeszcze do końca nie wie czy mu się to spodoba, czy wytrwa i boi się, że po trzech tygodniach rzuci wszystko w diabły to najlepiej zacząć sobie publikować na darmowych platformach. Tak też zrobiłam ja. Tylko mi zeszło na blogspocie prawie osiem miesięcy zanim zdecydowałam się na płatnego wordpressa i do dzisiaj pluję sobie w brodę, że mogłam tak od razu. Byłoby mi łatwiej. Jeśli Ty też się wahasz to usiądź, otwórz plik tekstowy i po prostu pisz. Codziennie, co drugi dzień jak tam wolisz. Rób zdjęcia, obrabiaj je i kataloguj. Spisuj spostrzeżenia i wyszukuj inspiracji. Jeśli po kilku tygodniach nadal masz flow to nie wahaj się tylko od razu postaw stronę jak się patrzy. Bo później przenoszenie całego tego majdanu będzie bolesne.

20160327_142634Otwieranie bloga z jednym tekstem i wrzucanie kolejnych co kilka dni to nie jest najlepszy pomysł. Trzeba było od razu wtłoczyć kilkanaście jak nie kilkadziesiąt tekstów i dopiero dawać innym o sobie znać w internecie. Po pierwsze po co zaczynać żółwim tempem skoro można z petardą. Po drugie osoby, które wejdą będą miały co poczytać, pooglądać i poznać styl czy klimat miejsca i poglądy autora. Jeśli będą się zgadzać z tym co tam znajdą to być może zostaną na dłużej lub podadzą dalej. Po trzecie to też wzbudza zaufanie, bo wiele jest blogów gdzie po jednym czy kilku pierwszych tekstach strona umiera śmiercią naturalną, a tu jest nadzieja, że tak nie będzie.

Teksty na zapas. To moja bolączka od samego początku i do tej pory mi to uwiera jak kamień w bucie. Jak już się opublikuje te posty z notatnika, o których mówiłam wyżej to fajnie zostawić sobie nawet z 10 lub więcej na zapas. Serio, dzięki temu nie będzie później stresu, że się nie chciało niczego nowego napisać i powstanie wyrwa czasowa. Łatwiej jest wtedy wypoczywać kiedy ma się czyste sumienie, że nie zaniedbujemy naszego pięknego blogusia.

A jak już mówię o tekstach na zapas to przyda się coś takiego jak harmonogram publikacji i to nie tylko na blogu, ale nawet na kanałach z nim powiązanych, jak chociażby fanpejdż. Wiem, że niektóre blogerki mają poukładane wszystko nawet miesiąc naprzód i mogą w spokoju cieszyć się teraźniejszością. Nie piszą na hura! tekstu o horrorach na halloween, po łebkach, żeby tylko było, ale mają obcykany temat już dużo wcześniej. To także pozwala na ewentualne dopieszczenie tekstu, bo a nuż się coś przypomni, albo zmieni zdanie, albo coś ważnego jeszcze dopisze.

Wykupienie własnej domeny już na samym początku to jak dla mnie wręcz obowiązek. Po pierwsze to wygląda dużo poważniej, a po drugie jak już się staniecie nieco popularni to ktoś Wam nazwę podkupi i zechce sprzedać na gruby hajs. Jeszcze jest kwestia tego, że to jest w pewien sposób budowanie swojego wizerunku, ktoś będzie Was kojarzył, łatwiej też wpisać to w przeglądarkę i zapamiętać nazwę.

 

To moje prywatne spostrzeżenia, a teraz pytanie do Was – jeśli moglibyście cofnąć czas to co zmienilibyście w swoim blogowaniu?

  • Hmm cóż… ja na pewno stworzyłam stronę pod moim nazwiskiem, a nie pseudonimem. I od początku planowałabym posty z dużym wyprzedzeniem tak jak robię to teraz… bo właśnie dzięki temu nie ma tych dziur między kolejnymi postami i wszystko jest na czas.:)

    • Pseudonimy nie są wcale takie złe ;)

  • Wszystko się zgadza – gdybym teraz otwierał się po raz dru… właściwie to czwarty, to zrobiłbym dokładnie to samo :) No i GA, od samego początku, a nie po roku, jak u mnie :)

    • GA i Disqus też warto od samego początku. Ja akurat je miałam.

  • Wygląda na to, że wszystko robię nie tak :) Na WP przeniosłam się po półtora roku blogowania (i fakt, było trochę roboty z edycją starych wpisów, które się przy tym rozjechały, ale nie było to też coś wyjątkowo uciążliwego), a wpisy tworzę spontanicznie, bez żadnych zapasów i harmonogramów ;)

    • Oj, ile to ja się nasiedziałam, żeby te teksty poedytować i zdjęcia na nowo wgrać bo ponad połowa mi gdzieś zniknęła. W dodatku dwa razy zmieniałam szablon i dostosowywałam wszystko pod jeden a później na drugim już tak ładnie nie wyglądało i zabawa od nowa.

  • Teksty na zapas to zbawienie w momencie, gdy czasu brak. Sama muszę znowu przysiąść, bo się z zapasów trochę wystrzelałam.
    O siebie dodam jeszcze, że warto od początku mieć Disqus. Czaiłam się ze zmianą systemu komentowania, jakby mnie coś miało pogryźć. Na szczęście zmieniłam. :)

    • Disqus miałam podpięty już od samego początku.Nie wyobrażam sobie innego systemu komentowania u siebie.

  • A ja z zapasami na bakier :(

    • Mnie się to zdarza notorycznie. Witaj w klubie.

  • Chyba jednak nic bym nie zmieniła :)
    Może dlatego, że blogowanie wciąż jest dla mnie pewnego rodzaju dodatkiem. Nie obowiązkiem, nie codziennym przymusem.
    Teksty typu: „no, muszę dziś wypuścić ten tekst na bloga, bo termin goni!” Albo „bo mi statystyki spadną” są nie moje.
    Może źle robię. Pewnie właśnie dlatego nigdy nie zostanę wielką rozpoznawalną blogerką ;)

    • Każdy traktuje blogowanie jak sam czuje. Jeśli jesteś zadowolona to niczego nie zmieniaj :)

      • Wiesz, chyba też nauczyłam się na własnych doświadczeniach dotyczących innej pasji – fotografii :)
        Kiedyś była to tylko pasja. Fotografowałam czysto amatorsko, dla samej siebie. I na fotobloga. Później dostałam pracę w studiu fotograficznym i… gdzieś zatracił się ten ogień pasji. Nie chciała bym aby z blogiem stało się podobnie :)

        • Czasami lepiej postawić jakąś granicę gdzie kończy się ten ogień a chwilą na inne sprawy. Tak samo jest z wszystkim innym np. uwielbiam krówki i jak zjem pewną ilość raz na jakiś czas jest super, ale jakbym jadłam kilka razy dziennie każdego dnia to nie mogłabym na nie patrzeć. Taka analogia :D

  • Z wykupieniem własnej domeny zdecydowanie się zgadzam!:) To podstawa :)

  • „to jedynie droga do celu”

    a jaki to cel? :) – jeśli to nie tajemnica!

  • Nie potrafię się ogarnąć z tekstami na zapas :) ale moze kiedys :D

  • Sylwia

    Ja mam dokładnie to samo. Ostatnio zdecydowałam się na zmianę szaty graficznej na moim blogu i mimo że działam na blogspot, to i tak wygląda to dość ciekawie – a przynajmniej dostaję takie sygnały. Własną domenę wykupię na dniach. Bardzo fajny ten Twój wpis. Pozdrawiam :)

  • Bardzo mądre rady, ja niestety zaczełam tempem żółwim i brakuuje mi wpisów na zapas kiedy zaczęła się sesja i pracy nadmiar :(

    • Doskonale rozumiem :( powodzenia podczas sesji

  • W sumie, to chyba nic bym nie zmieniła, bo wydaje mi się, że jak ze wszystkim trzeba popełnić błędy, żeby się na nich pouczyć. Gdybym nie miała na początku bloggera, to na pewno nie doceniałabym tak WP i może miałabym teraz jakieś wątpliwości wobec niego, zastanawiałabym się, czy to rzeczywiście jest najlepsza opcja dla mnie, bo po prostu nie miałabym porównania do niczego innego. Na pewno wciąż popełniam i to niestety świadomie:) jeden z wymienionych przez Ciebie błędów. Nie piszę na zapas, co jest bardzo dużym błędem moim zdaniem.

    • Brak porównania to dobry argument, ale osobiście wolę jednak uczyć się na cudzym doświadczeniu żeby choć trochę zaoszczędzić czasu czy zminimalizować straty, jakie by nie były :)

  • Samo sedno – na podobne sprawy zwracałam uwagę u siebie :) U mnie najlepiej sprawdza się planowanie postów i pisanie ich na zapas.

    • Ostatnio pisałam trochę na zapas i od razu człowiek spokojniej do tego blogowania podchodzi.

  • muszę popracować nad tekstami „na zapas”, to bardzo ułatwia blogowanie, pozdrawiam:))

  • Girl Almighty Blog

    bardzo przydatne rady ;)

  • Fajne rady, po prostu warto zaczac pisac, po to, by sprawdzic czy nas to wciaga, a jak okaze sie, ze wciaga to juz nie mozna przestac. Choc, ja akurat zaczelam pisac bloga wlasnie tak – przygotowujac wiecej postow na zapas, to z perspektywy czasu nie wydaje mi sie to konieczne, bo sila rzeczy, gdy zaczynamy odkrywac inne blogi, znajdujemy coraz to nowa inspiracje i nowe pomysly na kolejne wpisy. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Wpisy na zapas to zawsze jakiś tam komfort psychiczny. A to, że co chwilę jest jakaś inspiracja to prawda. Codziennie zapisuję czasami po kilka rożnych pomysłów do rozwinięcia.

  • Ja mam najczęściej problem z weną, która akurat teraz w porze letniej jest z nią na bakier. Czasami dobrym pomysłem jest pisanie na zapas, i wtedy mam czyste sumienie że nie zaniedbuję bloga, a wpisy pojawiają się systematycznie.

    • Jak na złość wena często jest wtedy kiedy nie ma możliwości czegoś napisać, a jak się już znajdzie chwila spokoju to głowa pusta.

  • Czy własna domena na początku jest konieczna? Mam spore wątpliwości. Oczywiście, jeżeli pierwszym i podstawowym celem jest zarabianie, to zdecydowanie tak. Ale jeżeli nigdy wcześniej się nie blogowało, jeżeli podstawowy cel, to dzielenie się pasją, a zarabianie jest tylko jedną z opcji, to już niekoniecznie. Mnie blogowanie na Onecie dużo dało – po pierwsze sprawdziłem, czy to co piszę ktoś czyta. Po drugie jeszcze do niedawna dostawało się spore wsparcie, a gdy teksty lądowały na głównej Onetu, to pojawiało się wielu nowych czytelników. Oczywiście, w pewnym momencie darmowa platforma niesie zbyt wile ograniczeń, które zaczynają uwierać, ale przenosiny bloga postawionego na wordpress na własną platformę, to tylko dwa dni. Potem trzeba co nieco poprawić, ale i tak co jakiś czas bloga trzeba odświeżyć, zmienić szablon i sprawdzić linki, czy nadal działają. Ja nie żałuję swoich decyzji

    • Ja traktuję własną domenę z czysto estetycznych względów. Drażni mnie jak jakiś blogspot się pałęta na końcu niewiadomo na co i po co. Ani to potrzebne ani to ładne, a wydatek na własną, unikalną nazwę nie jest dotkliwy.

email marketing powered by FreshMail
 

email marketing powered by FreshMail