ludzie

W czym Ci przeszkadzają otwarte markety w niedziele?

Od czasu do czasu w mediach przewija się jakaś dyskusja na temat zniesienia handlu w niedziele. I jak to za każdym razem bywa od razu wybucha gównoburza. Przeciwnicy jak i zagorzali zapaleńcy danego pomysłu obrzucają się coraz to bardziej absurdalnymi argumentami aby tylko ich było na wierzchu. Jedno jest pewne, na razie takie ustawy to tylko marudzenie pod nosem kilku polityków i nic z tego nie wynika.

Pierwszy maja wypadł w tym roku akurat w niedzielę i tak się złożyło, że sklepy były zamknięte ze względu na święto. No i już można było natknąć się w czeluściach internetu, że od nierobienia zakupów siódmego dnia tygodnia nikt nie umarł. Tak mnie wzięło od razu na przemyślenia bo jestem w takiej komfortowej sytuacji, że wiem jak to jest iść na shopping w niedzielę oraz stać po drugiej stronie lady. No to się wypowiem.

Przez dwa lata po maturze pracowałam w jednym ze stoisk z galerii handlowej, co drugi weekend (pół soboty i cała niedziela) musiałam się stawić i nie było możliwości odrobienia tego w inne dni tygodnia. Co więcej uczyłam się jeszcze zaocznie, więc ten cały okres nie miałam praktycznie wolnych weekendów. To była droga przez mękę. Czy to jest dla mnie powód ZA zniesieniem handlu w niedziele? Nie, absolutnie nie. Co więcej uważam, że łapy precz od niedzielnego shoppingu.

black-and-white-architecture-shops-brusselsLudzie pójdą w końcu do kościoła. Prawda jest taka, że jak ktoś bardzo chce to do kościoła pójdzie. Jeśli ktoś ma w odwłoku sprawy duchowe to choćby wołami do kościoła go nie zaciągną. A w ogóle jaki jest związek pomiędzy zamkniętym sklepem a pójściem do kościoła bo nie łapię? Przecież nie siedzi się 14h co niedzielę w centrum handlowym. I tak sobie myślę, że można idealnie połączyć wyjście na modły a po nich zrobienie zakupów. Te dwie rzeczy się nie wykluczają. No i pytanie co z osobami, które nie są wierzące? Przecież to ich nie dotyczy.

Spędzenie czasu z rodziną. Jestem zdania, że państwo nie może narzucać nam kiedy, w jaki sposób i z kim spędzamy czas wolny. Zamykanie sklepów nie sprawi, że nagle osoby, które żyły obok siebie staną się kochającą się rodziną. A może to właśnie markety sprawiały, że w ten jeden dzień cała rodzina była razem bo robiła zakupy? A co mają powiedzieć osoby, które mają nieregularne godziny pracy i tak naprawdę niedziela to taki sam dzień tygodnia jak i inny? Zamknięte centrum handlowe nie jest sposobem na to, że rodzina spędzi ze sobą cały czas.

Odpoczynek od pracy. Słyszałam też kilka razy, że pracownicy marketów w końcu odpoczną od pracy. To brzmi tak jakby pracowali na okrągło, cały roboczy tydzień plus weekendy. Z tego co mi wiadomo to jak ktoś jest zatrudniony na cały etat to pracuje wskazaną liczbę godzin. Jak nie będzie mieć wolnej niedzieli to ma wolne w inny dzień tygodnia. Pozostaje tylko kwestia tego, że zatrudnił się w takiej firmie, która pracuje w weekendy, ale to już nie nasza wina. Taką decyzję podjął, taki zawód wybrał z całym dobrodziejstwem inwentarza. Tak samo jak ktoś decyduje się zostać lekarzem, kierowcą autobusu czy ratownikiem górskim wie, że to praca także wtedy kiedy pracownicy biurowi zazwyczaj mają wolne.

Na Zachodzie mają pozamykane i żyją. No to niech sobie tak żyją :D

Ja nie widzę jakichkolwiek  argumentów do tego aby zmuszać wielkoformatowe sklepy do tego aby zatrzaskiwały nam drzwi w niedziele. Właśnie wtedy markety mają najwięcej odwiedzających, największe obroty, a to oznacza tylko tyle, że otwarte sklepy najwidoczniej są ludziom potrzebne, że tak właśnie lubią sobie ten dzień spędzać. Wtedy też studenci czy chwytający się dorywczej pracy mają okazję dorobić. Co w tym  złego?

 

  • A według mnie argument z odpoczynkiem jest dobry ;) Nie każdy sklep stać na to, żeby zatrudniać w nim dodatkowe osoby na weekend albo płacić karę za zamknięte stoisko. Ja osobiście nie chciałabym pracować w niedzielę (czasem muszę – moi rodzice mają sklep) i nie dziwię się, że są osoby, które też nie chcą :) Podobnie poprzedni – chodzi raczej o wygospodarowanie wspólnego wolnego czasu. Moja rodzina zawsze spotyka się przy stole, a nie wiem czy byłoby to możliwe w takim dużym gronie, gdyby nie zamknięte sklepy w niedzielę (w mniejszych miejscowościach nadal są takie).
    Co do kościoła, to dziwi mnie ten argument, bo msze raczej nie są 8-godzinne ;D

    • Jeśli sklepu nie stać to nie otwiera go w centrum handlowym. Jeśli ktoś nie chce pracować w niedziele to nie zatrudnia się do takiej pracy. Jeśli rodzina chce się spotykać razem przy stole i to jest jej najwyższy priorytet to podejmuje takie decyzje życiowe, które w konsekwencji to umożliwiają. Nie rozumiem dlaczego centra handlowe mają być wtedy zamykane a małe sklepiki mogą być otwarte. Idąc tym tropem dlaczego nie pozamykać restauracji, przecież kelnerzy i kucharze chcą spędzać czas wolny w niedziele; autobusy mają nie jeździć bo kierowcy chcą zjeść niedzielnego schabowego z żoną? To nie otwarte markety uniemożliwiają spędzanie czasu rodzinie w niedziele tylko sami sobie to fundujemy wybierając takie ścieżki w życiu. Nie widzę związku pomiędzy Twoim obiadem niedzielnym w komplecie a moimi zakupami w centrum handlowym.

      • Właśnie chodzi o to, że na spotkania rodzinne patrzysz tylko pod kątem swoich zakupów rodzinnych, a ja tłumaczę, o co chodzi w tym argumencie ;) Wiesz, łatwo powiedzieć, że jak Cię nie stać, to zamknij sklep – ale to prawo jest dla ludzi, a nie ludzie dla prawa. Więc jeśli większość handlowców nie chce pracować w niedzielę (o ile to jest właśnie większość, to jest kluczowe pytanie), to dobrze byłoby ten nakaz zlikwidować. Bo decyzja o pracy w centrach handlowych jest narzucana z góry, a w małym sklepiku decydujesz sobie sama.
        Gdyby ludzie kierowali się argumentem, że „jeśli nie podobają Ci się warunki pracy, to ją zmień” – nigdy nie powstałyby prawa pracowników. Pracę można zmienić, ale można też poprawić warunki pracy jakiejś grupy zawodowej.

        • Wolę patrzeć na to obiektywnie, ale tak się złożyło, że skłaniam się ku jednej stronie ze względu na czystą logikę. Oczywiście, że łatwo mi było napisać, że jak się nie podoba praca w niedziele to lepiej znaleźć sobie inną. Jednak jeszcze trudniej tak ukierunkować swoje życie, żeby nie musieć pracować w sklepie, kelnerzyć czy prowadzić tramwaj w weekend skoro się tego nie lubi. Prawo jest dla ludzi, to znaczy, że mamy prawo prowadzić biznes niezależnie od dnia tygodnia.

          „decyzja o pracy w centrach handlowych jest narzucana z góry” – nikt nie przykłada Ci pistoletu do głowy, że tam masz właśnie pracować, decyzję podejmujesz o tym samodzielnie.

          „Gdyby ludzie kierowali się argumentem, że „jeśli nie podobają Ci się warunki pracy, to ją zmień” – nigdy nie powstałyby prawa pracowników. Pracę można zmienić, ale można też poprawić warunki pracy jakiejś grupy zawodowej” – trudno mi zrozumieć postępowanie, że jak mi jest źle to tkwię w tym samym miejscu dalej. Prawa pracowników dotyczą raczej ochrony prawnej np. że nie można kogoś nagle zwolnić bez powodu, obrażać, nie płacić wynagrodzenia. Poprawa warunków pracy to czyste pomieszczenie, dostęp do toalety, zapewniona woda w upały czy odzież robocza a nie nakaz nieprzychodzenia do pracy w jeden dzień tygodnia.

          • Na decyzję o ścieżce zawodowej decyduje bardzo wiele czynników, nie tylko godziny czy dni pracy. Często trzeba iść na kompromis i zgodzić się na coś, co niekoniecznie jest Ci w smak – ale jeśli jest możliwość, żeby coś, co do tej pory Ci się nie podobało, zmienić, to dlaczego tego nie zmienić? To, że na początku reguły gry były cięższe, nie znaczy, że nie można ich zmienić i ułatwić ludziom życia. To mam na myśli mówiąc, że prawo jest dla ludzi.
            A to, że są inne grupy zawodowe, które mają ciężej, nie znaczy, że należy równać do dołu.
            Patrzysz na to dość zero-jedynkowo: handlowcom po prostu nie pasuje jeden aspekt zawodu, a to nie jest od razu powód, żeby zmieniać pracę. Po prostu jeśli można coś zmienić na lepsze, to zmienia się to na lepsze.
            (oczywiście mówię o handlowcach, którzy NIE chcą pracować w niedzielę, bo trochę to brzmi, jakbym mówiła o wszystkich)

  • Podzielam Twoje zdanie i argumenty :) Niech każdy robi to, co chce. Nikt nikogo nie zmusza do chodzenia do centrów handlowych i nikt nikogo nie zmusza do podjęcia właśnie takiej pracy.

  • Ja mam mieszane uczucia, ale generalnie bardziej skłaniam się do Twojego zdania. Z jednej strony jako osoba wierząca popieram, że niedziela powinna być dniem wolnym od pracy, ale z drugiej strony żyjemy w takim świecie, że wielu ludzi pracuje od poniedziałku do soboty i niedziela jest dla nich jedynym dniem, w którym mogą sobie wyjść na spokojne zakupy, jeśli mają taką potrzebę.

    • Ja uważam, że nie powinniśmy mieszać religii i spraw wiary to polityki, ustaw itp. To nigdy do niczego dobrego nie prowadzi. Zważywszy na to, że wiele ludzi albo jest niepraktykującymi, albo niewierzącymi albo innego wyznania. To nie powinno mieć żadnego związku. A handel? No cóż w tym złego?

  • Zwykła niedziela – niech sobie będą otwarte. Ale Święta absolutnie ciesze się, że są wtedy zamkniete. Wtedy faktycznie chce sie spedzic czas w gronie rodziny, czy jest sie wierzacym czy nie, i ma tak wiekszosc ludzi (nie mowie o skrajnych przypadkach ludzi zyjacych obok siebie)

    • Wszystko jest wtedy zamknięte na cztery spusty, więc to nie robi już różnicy.

  • zawsze mnie trzepie, jak słyszę o zakazie handlu w niedzielę. że niby to dla ludzi. że niby czas dla rodziny. że niby, żeby ulżyć kasjerkom. i takie tam bla bla bla. mój facet pracuje po 10 godzin dziennie od poniedziałku do soboty. niedziela to często jedyny dzień, kiedy spokojnie możemy zrobić większe zakupy. nie rozumiem też, czemu akurat sprzedawcy powinni mieć wolne weekendy. jest mnóstwo zawodów, w których pracuje się również w weekend, również w święta, również w nocy. nie chcesz? nie decyduj się na taką pracę. czas dla rodziny. a kierowcy autobusów, lekarze i strażacy to nie mają rodziny? i to przecież nie jest tak, że taki kasjer pracuje 7 dni w tygodniu. po prostu pracuje w niedzielę, a za to ma wolne we wtorek. wiele osób chętnie pracowałaby więcej, żeby więcej zarobić. czemu ktoś chce tego zabronić? a jak ktoś nie chce iść do kościoła to choćby mieszkał w sąsiednim bloku i tak nie pójdzie. no chyba, że jeszcze zakażą internetu w niedziele ;)

    • Zawarłaś cały mój wpis w pigułce :)

  • Ja też nie mam nic przeciwko sklepom otwartym w niedzielę.

    Wiem doskonale jak to jest gdy rodzice pracują w weekendy, święta i nie ma ich wtedy w domu. Moja mama była lekarzem i nie było zmiłuj – święta, urodziny, chore dziecko w domu, a ona szła do pracy leczyć inne dzieci. Ja od dziecka wiedziałam, że nie będę nigdy lekarzem, bo chcę spędzać święta w domu z rodziną i robiłam wszystko, aby tak właśnie było.

    Jeśli ktoś nie chce pracować w niedzielę, to może poszukać innej pracy. Nie widzę problemu.

    • Dokładnie. Dlaczego mamy ograniczać tylko sklepy? Restauracje, komunikacja miejska itp jest naprawdę tyle zawodów, które wyrywają się z ram pon-pt 9-17, że nie idzie zliczyć.

  • Też mnie zawsze fascynuje ta zależność między otwartym sklepem a mszą w kościele. O ile mi wiadomo (ale może coś się zmieniło od mojej ostatniej wizyty) to do kościoła idzie się mniej więcej na godzinę, więc jeszcze trochę tego dnia zostaje :) Poza tym ograniczenie czasu otwarcia sklepów o cały pełny dzień nie sprawi, że kasjerki będą mieć dodatkowy czas na malowanie paznokci i rodzinne spacerki, ale co najwyżej część z nich zostanie zwolniona, a pozostałe w inne dni będą pracować jeszcze więcej.

    • Ja też nie widzę związku pomiędzy otwartym sklepem w niedzielę a szczęśliwym życiem rodzinnym po bożemu. Świat daje tyle możliwości, tyle wyborów, że każdy powinien sobie sam czas organizować, a nie być zmuszanym przez jakieś ustawy.

  • Jednym z głównych argumentów do zamknięcia sklepów w niedzielę jest właśnie zachód. ie am tutaj nic do rzeczy cała ta ekonomia, rodzinne schadzki, czy nawet religia. To jest tylko i wyłącznie polityka ludzi, którzy grzeją w Warszawie swoje stołki, bo nie mają za bardzo co z życiem robić. No i z kasę w sumie chyba też. Poza tym to jest pomysł. W tym kraju każdy pomysł jest wprowadzany do realizacji a dopiero potem modyfikowany w trakcie. Moim zdanie, nie ma co kombinować :)

    • Ciągle chcemy naśladować tak zwany zachód i coraz to bardziej na oślep. Po prostu lepiej spojrzeć i pomyśleć co jest dla nas najważniejsze, a te wyimaginowane kompleksy schowajmy do kieszeni. W dodatku nie we wszystkich krajach zachodniej Europy sklepy są pozamykane w niedziele. :)

  • Nie wydaje mi się, że jest w tym coś złego bo każdy może robić w niedzielę co chce i nie sądzę żeby fakt, że centrum handlowe jest zamknięte czy otwarte miało na to jakiś wpływ ;)

    • Jednak zmuszanie handlarzy do zamykania interesu na jeden dzień i to w sumie ten, w którym największy biznes się kręci, jest dla mnie nielogiczny.

  • Mam mieszane uczucia jeżeli chodzi o ten temat, pracowałam przez pewien okres czasu w sklepie i pragnęłam mieć wolne weekendy, ale najczęściej dorabiałam jako kelnerka i studiowałam dziennie, więc o wolnym czasie dla siebie nie było w ogóle mowy. Przyjaciółka pracuje w Ikei i dosłownie co niedziele jest rodzina, która zostawia dziecko w bawialni rodzice snują się między działami, kupią słoik, idą coś zjeść i znowu się snują, mnie byłoby szkoda ładnej pogody. Z jednej strony jestem za tym, żeby sklepy były zamknięte tak po prostu, z drugiej strony znowu czemu sklepy mają być zamknięte a restauracje i bary nie? W końcu praca kelnerki to też fizyczna (niekiedy cięższa) praca. Na szczęście aktualnie cieszę się, że po obronie dostałam pracę, gdzie z chłopakiem oboje mamy wolne weekendy :) niestety nie wszyscy mają ten komfort dlatego uważam, że jest to kwestia sporna :(

    Pozdrawiam :)

    • Jestem zdania, że zaczynając dorosłe życie jesteśmy na tyle świadomi jak mniej więcej ten świat się kręci. I osoba, która strasznie nie chce pracować w weekendy po prostu podejmie takie a nie inne decyzje życiowe, które jej marzenia spełnią. Ja też nie chciałam stać za ladą co niedzielę, ale stałam bo tego wymagała ta praca, po prostu. Teraz siedzę sobie w biurze od poniedziałku do piątku i to jest konsekwencja moich życiowych decyzji. Nikt nikomu nie przystawia pistoletu do głowy każąc mu siedzieć w weekendy na kasie w markecie. No i właśnie pytanie – dlaczego ograniczyć biznesy jednego działu gospodarki, w imię nie wiem czego, a inne zostawić?

  • Ola Miernik

    Jak jestem w Niemczech sprawia mi ogromny problem brak możliwości zakupu chociaż podstawowej rzeczy. Jeśli komuś nie odpowiada praca za ladą w niedziele, to czas najwyższy zmienić pracę…

  • Marzena Janik

    Zdarza się, że czegoś zabraknie na niedzielny obiad albo zapomnimy kupić. I to jest normalne, że biegnie się do sklepu po tę brakującą rzecz w niedzielę, czy święto. Z kolei, jeśli chodzi o wielkie zakupy, czy bieganie po galeriach handlowych, to spokojnie można załatwić to w inny dzień, niekoniecznie w niedzielę :)

    • Dlaczego niekoniecznie w niedzielę?

      • Marzena Janik

        W ciągu tygodnia jest mnóstwo czasu na załatwienie takich spraw. A w niedzielę każdy powinien mieć czas na odpoczynek, książkę, czy co tam lubi, a na co nie zawsze znajduje czas :)

        • To spędzaj ten dzień jak uważasz, ale nie narzucaj jak mają robić to inni. I każdy będzie zadowolony.

          • Marzena Janik

            Ja nie narzucam nikomu sposobu spędzania wolnego czasu, a jedynie wyrażam swoje zdanie. Bo chyba o to pytałaś na zakończenie wpisu?

  • Mnie sklepy otwarte w niedzielę w niczym nie przeszkadzają. Dość często w ten właśnie dzień robię większe zakupy, na które w tygodniu nie zawsze jestem w stanie znaleźć czas. A niekiedy potrzebna jest pilnie jakaś pierdoła, więc byłby problem, gdyby sklep był zamknięty. Ja rozumiem, że w Polsce rynek pracy jest trudny, ale przecież nikt nie zmusza nikogo do pracy w sklepie – więc jeśli ktoś podejmuje tego typu zatrudnienie, to chyba wie, na co się pisze.

    • Wydaje mi się, że w Polsce trochę demonizujemy zakupy, ale zupełnie nie wiem czemu. Codzienna, normalna czynność.

  • Ja nie mieszkam w Polsce, ale powiem szczerze, ze zakupów w niedzielę i tak za często nie robię. Ale sam spokój umysłu, że jak czegoś mi zabraknie to mogę gdzieś podskoczyć działa pozytywnie na człowieka. I myślę, że to jest właśnie główny powód dlaczego są przeciwnicy – bo mimo iż przeżyliby jeden dzień bez zakupów to przeraża ich ta wizja :D

    Pozdrawiam, Ania.
    http://pandaoverseas.com/

    • Powodów jest o wiele więcej niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

  • Na zachodzie, czyli z tego co wiem tylko Niemcy i Francja i jest to bardzo ale to bardzo uciążliwe. U mnie jest tak, że wszelkie zakupy robimy w weekend kiedy to większość domowników ma wolne i jeździmy całą rodziną, przez co spędzamy czas razem. Ja nie widzę niczego złego w otwartych marketach w niedzielę. Co do pracy w te dni to osobom, które robią na kasie nie zrobi to większej różnicy tak czy siak.

    • Po prostu praca jak każda inna. Połowa zawodów teraz pracuje w weekendy.

  • Ja mieszkam w Niemczech i muszę stwierdzić że na początku nie mogłam się przestawić że niedziela i wszystko pozamykane, ale teraz (po 2 latach) przyzwyczaiłam się i nie narzekam, robię zakupy w sobotę a niedzielę spedzam z rodziną, ma to swoje plusy i minusy.

email marketing powered by FreshMail
 

email marketing powered by FreshMail