ence pence

Problemy z zasypianiem – jak sobie z nimi poradzić?

Od czasu do czasu miewam problemy z zasypianiem, pewnie jak każdy, ale już teraz wiem  jak sobie z nimi skutecznie poradzić, by nie wracały za często. Kiedyś nie było to dla mnie takie oczywiste. Jeszcze kilka lat temu tak bardzo źle spałam, że nie umiałam normalnie funkcjonować za dnia. I w ogóle życiowa energia ulatywała jak powietrze z balonu.

Na pewno znacie to uczucie, kiedy leżycie w łóżku i jedyne o czym pragniecie to zasnąć, ale jakaś dziwna siła w Waszym umyśle napędza mózg do działania. Patrzycie się w sufit, gonitwa myśli, przekręcacie się z boku na bok. Albo Wam za gorąco, a to znowu za zimno. Tu przygniata, tam za miękko, każda pozycja nie ta. Nogi wierzgają na wszystkie strony i nawet kot już nie ma ochoty z Wami spać.  Bardzo chcecie zasnąć, ale nie umiecie się wyłączyć. Mija jedna godzina, druga, trzecia. W liczeniu baranów jesteście mistrzami. Zasypiacie i budzicie się co godzinę. Taka sytuacja trwała u mnie tygodniami i po jedyne rozwiązanie udałam się do lekarza. Zaproponowano mi jakieś tabletki nasenne na receptę. Jak dla mnie to faszerowanie się ciężką chemią to tylko maskowanie problemu, środek tymczasowy i zupełnie niepotrzebne obciążanie wątroby. Doszłam do wniosku, że należy likwidować przyczynę, czyli nadaktywność mojego kochanego mózgu.

Oczywiście to wszytko to nie jest takie hop siup do przodu. To techniki, które wypracowuje się tygodniami, ale dla własnego spokojnego snu warto poświęcić czas i nieco energii. Problemy z zasypianiem zaczynają się od naszego stanu psychicznego. To jaki styl życia uprawiamy ma ogromny wpływ na to jak reaguje nasze ciało. I nie chodzi mi tylko o zmęczenie. Pojechałam kiedyś na jedną z moich trudniejszych wspinaczek górskich. Przeszłam na nogach około 14 godzin, podeszwy mi spuchły, całe ciało miałam obolałe i jedyne co mogłam później zrobić to leżeć z szeroko otwartymi oczami do 6 rano. Prawdziwa udręka.  To czy się wysypiamy ma naprawdę wielki wpływ na nasze zdrowie. Od zaburzeń funkcjonowania narządów przez depresję aż do pojawienia się przedwczesnych zmarszczek. No i to, że później w ciągu dnia jesteśmy zombie.

Przygotowałam parę skutecznych sposobów na to aby sen, w końcu był przyjemnością. Wiele na sobie przetestowałam i zaobserwowałam co działa a co nie. Pewnie dla każdego będzie coś innego lepsze, a coś innego się nie sprawdzi. Warto popróbować wszystkiego byleby tylko zasnąć w spokoju i przespać całą noc bez wybudzania się.

pexels-photo

Regularność

To chyba najoczywistsza naojczywistość. Kładzenie się spać i wstawanie o tej samej porze to podstawa. Organizm będzie wiedział dokładnie kiedy szykować się do snu a kiedy dać znać, że czas na nowy dzień. Ma to związek z naszą gospodarką hormonalną. Wypracuj sobie pewien rytm, w który wpadnie Twój organizm.

Brak drzemek

Dosypianie po dzwonieniu budzika, czyli słynne „jeszcze 5 minut zamieniające się za pomocą pętli czasu w 45 minut” i popołudniowe drzemki to samodzielne wytrącanie się z okołodobowego rytmu naszego organizmu. Przerabiałam to setki razy i po każdej takiej akcji byłam jeszcze bardziej senna i zamulona i nie mogłam zasnąć wieczorem. Nie warto. Lepiej przeznaczyć na sen tych kilka godzin na sen na raz niż rozmieniać się na drobne.

Przewietrzony pokój

Duużo tlenu i chłodnego powietrza tuż przed wejściem do łóżka. To pomaga mi zawsze. Przykręcam grzejnik do zera i najczęściej śpię przy uchylonym oknie nawet w zimie (takiej wiosennej gdzie za oknem z 10 stopni, w innym wypadku daję na mikro). Nie, nie jestem później zaziębiona.

Melisa lub kakao

Zawsze muszę wypić coś ciepłego zanim się położę. Najlepiej gdy będzie to coś co uspokaja, koi nerwy i relaksuje. Melisa w torebkach z marketu wypadła słabo, więc kupiłam suszone liście tego zielska i zaparzam ich sobie podwójną porcję. Gorące kakao to mój faworyt na okres jesienno – zimowy.

Lekka kolacja

Obżeranie się jak dzika świnia tłustym, ciężkim lub słodkim syfem to tragedia. Cały organizm skupia wszystkie swe siły, aby móc to strawić. Wieczorem mamy bardzo wyhamowany metabolizm, więc obejście się z obfitą obiado – kolacją to nie lada wyzwanie. Łatwo wtedy poczuć się gorzej.

Zamknięcie dnia

Najczęściej nie dawały mi zasnąć sprawy, które zaprzątały mi umysł. Martwiłam się czymś, analizowałam swoje życie, myślałam co mogłam zrobić czy powiedzieć inaczej inaczej, ale już za późno, myślałam też o tym co muszę jeszcze zrobić i czy dzieci w Afryce mają co jeść. Robiłam sobie niepotrzebny mętlik w głowie. Czas na takie rzeczy jest w ciągu dnia nie w chwili kiedy mam zamiar oddać się z ramiona Morfeusza. Domknięcie bieżących spraw przed wieczornymi rytuałami i zaplanowanie następnego dnia sprzyja stabilizacji i osiągnięciu spokoju. To napięcie nerwowe, któremu się poddajemy to największy wróg w drodze do dobrego snu. I jeszcze ważna uwaga, nie kładźcie się spać pokłóceni  kimś. Zwariować można.

Muzyka klasyczna lub absolutna cisza

Jestem tak wyczulona na dźwięki, że muszę spać w zakorkowanych uszach. Stukot w rurach, głosy na ulicy, chrapanie, brzęczenie elektroniki (plus świecące diody) to wszystko wytrąca mnie ze skupienia. Radykalnie więc musi być cisza jak makiem zasiał, ale najpierw może pobrzękać coś przez pół godzinki łagodnego. Tak, wiem, brzmi to nieco emerycko, ale ważne, że działa.

Coś dla ciała i duszy

Jeśli ktoś uczęszcza na zajęcia mentalne albo medytuje na macie u siebie w domu ten wie jak to bardzo potrafi uspokoić umysł, wyciszyć i zrelaksować. Słabe, ciepłe światło lub świeczki, głębokie oddechy i skupienie się na swoim wnętrzu. No i w bonusie gorąca kąpiel lub odżywczy prysznic. Od razu potem nur do wyra i śpicie jak zabici.

Internet, TV i książki w umiarkowanych ilościach

Nie raz słyszałam, że przed snem warto sięgnąć po jakiś film lub ciekawą lekturę. Jest jednak małe ale… nie może to być nic co wywoła ogromne emocje i zbyt długie przesiadywanie. Wyobraźcie sobie, że obejrzeliście horror i teraz cały czas przeżywacie te sceny z filmu na ciągle nowo. Przesiadywanie na fejsie i czytanie przez długie godziny w jednej pozycji to też nie najlepszy pomysł. Wszystko z umiarem.

Aktywność fizyczna w ciągu dnia

Praca 8h lub dłużej siedząc, dojeżdżając siedząc, a po przyjściu do domu znowu siad na dupie. To nie sprzyja dobremu humorowi. Nie jesteśmy biologicznie przystosowani do takiego biernego spędzania czasu. Potrzebujemy świeżego powietrza, ruchu, jakiejś energii. To wiadomo nie od dzisiaj. Kiedy nasz organizm czuje się ze sobą dobrze także chętniej z nami współpracuje. Już dawno zauważyłam, że nawet zwykły spacer działa na mnie zbawiennie. To przecież nie takie trudne. Jak brakuje Wam motywacji to przygarnijcie sobie psa. Wtedy nie będzie wymówki.

Jak mawia znane porzekadło – w zdrowym ciele zdrowy duch. Za każdym razem jak znowu coś spapram ze swoimi nawykami i zacznę gorzej sypiać wrócę do tego tekstu.