ence pence

Czy umiesz odpoczywać, czyli sztuka relaksu

Mój urlop wypoczynkowy dobiegł końca i wróciłam do pracy. Zdystansowałam się trochę do tego dwutygodniowego okresu bez przychodzenia do biura i wyciągnęłam kilka wniosków dotyczących odpoczywania. Jakich? Sprawdźcie.

 

Godzina szósta, minut trzydzieści

Kiedy pobudka zagrała

Grupa korpoludków szła do Mordoru

Niejedna biurwa płakała

 

Na Domaniewskiej, w samo południe

pora lunchowa wybija

Grupa stażystek taski odbija

W korporacji tak cudnie!

 

Praca, kariera, obowiązki to jedno, ale zawsze nadchodzi czas kiedy zmęczenie daje o sobie znać. Nawet najfajniejsza posada, nawet hobby przemienione w zajęcie zarobkowe potrafi swoim ogromem przytłoczyć. Niektórych codziennie, innych co miesiąc, a mnie jak większości ludzi, każdego lata. Zapewne dlatego, że wtedy szefowie pozwalają nam wziąć dłuższy urlop. Ale o tym ciii..

 

Jarałam się długo swoimi wolnymi dniami widocznymi już na horyzoncie, jak tęcza na pl.Zbawiciela. Planowałam, spisywałam wszystko co chciałabym zrobić, nad czym nowym usiąść, co posprzątać, co nadrobić, kogo odwiedzić itp. Wiecie co z tego wszystkiego wyszło? Jedno wielkie, duże G. Dlaczego? Bo odpoczywanie to sztuka przez duże S. Inna litera alfabetu, a jakie ma znaczenie. Odpoczywać to trzeba umieć. Ja popełniłam kilka błędów, które zauważyłam dopiero pod sam koniec urlopu. Teraz jestem trochę mądrzejsza, ale wiadomo, mądry Polak, po urlopie. Opowiem Wam trochę czego NIE robić by odpocząć, bo leżenie pod palmą z drinkiem w kokosie na greckich wyspach wcale nie musi oznaczać, że przyjedziecie z powrotem do kraju zregenerowani jak młodzi bogowie.

 trees-countryside-green-chill

Relaks i oczyszczenie umysłu, tzw. reset, to podstawa. Jednak cholernie ciężko pozbyć się uczucia ciągłego napięcia psychicznego. I to jest właśnie cały winowajca! Relaks można osiągnąć poprzez aktywny tryb życia, a dla innych to będzie smażenie się jak frytka w oleju codziennie na plaży. W chwili gdy naszego umysłu uczepi się jednak taki stres i frustracja to cały relaks bombki strzelił. Napięcie nadejdzie i zostanie kiedy wszystkie ważne sprawy, mniejsze, większe i pośrednie zostawimy sobie na czas urlopu wypoczynkowego. A to może remont domu, szlajanie się po urzędach, pisanie pracy na studia, dodatkowa fucha, sprzątanie garażu, który grozi już zawaleniem czy po prostu rzeczy, które MUSISZ zrobić, ale wcale nie dadzą Ci oderwać się od szarej rzeczywistości.

 

Mój błąd polegał na tym, że spisałam sobie właśnie takie sprawy do załatwienia, które zrobię kiedy będę mieć wolne dni. Zamiast zaplanować wiele tygodni wcześniej jak wykonać je PRZED urlopem, step by step, i mieć masę czasu później do wykorzystania na rzeczy, które sprawiłyby mi dziką przyjemność, podróże czy spotkania ze znajomymi. Inne zupełnie od tych, które robię na co dzień. Totalne oderwanie się od monotonnej rzeczywistości. Mój pierwszy tydzień wyglądał więc tak, że spędzałam dnie na kompletnym zbijaniu bąków sfrustrowana, że nie odbijam z listy rzeczy do zrobienia. A miałam ich cały ogrom. Jednak mój organizm domagał się relaksu, a poczucie winy wzrastało. W drugim tygodniu wyjechałam na dwie wycieczki i wtedy  kompletnie olałam listę, którą przygotowałam. Chwile spędzałam na spontanie w innym otoczeniu. Mój umysł się rozjaśnił, napięcie odeszło i poczułam, że zaczynam NAPRAWDĘ odpoczywać.

 

Poczucie beztroski i wybicie z rutyny sprawi, że żagle złapią dobry wiatr, a Wasza łódka popłynie w dobrym kierunku. Przyjdą do głowy świeże pomysły i nowe spojrzenie na świat. Lepsze to niż wracanie do pracy z mózgiem rozpływającym się jak po wyjęciu z mikrofalówki. Urlop nie był odpoczynkiem kiedy potrzebujesz urlopu po urlopie.