ence pence

Świąteczne szaleństwo czas zacząć.. już w październiku!

Boże Narodzenie i szaleństwa sylwestrowej nocy jeszcze słabo widoczne na horyzoncie. Koniec grudnia jawi się gdzieś jako bliżej nieokreślona przyszłość. Nie oznacza to wcale, żeby machnąć ręką na świąteczne przygotowania. Uwierzcie,  lepiej  jak pomyślicie o nich już jesienią.

Ile to ja już razy nawkurzałam się na siebie, innych, kota, a nawet Świętego Mikołaja za to, że całe te sprawy okołoświąteczne zostawiłam na ostatnią chwilę. Co roku powtarzałam sobie, że należy wziąć się wcześniej. Odpowiednio wcześniej (nie, tydzień przed też Ci nie pomoże, nawet dwa). I wymyśliłam, że październik będzie odpowiednim miesiącem na planowanie takich rzeczy. Nie, nie przesłyszeliście się, tak chodzi mi o październik.

Dlaczego? Czy to ma sens?

Weźcie kartkę, długopis i pomyślcie ile spraw fajnie byłoby zamknąć zanim wybije godzina 17 w wigilię. Pomysły na prezenty, zakupy, menu, garderoba, gotowanie, sprzątanie, impreza sylwestrowa, fryzjer, kosmetyczka itd. Naprawdę w dalszym ciągu myślisz, że uda Ci się tego wszystkiego dopilnować zaczynając przygotowania na tydzień przed? Na pewno są hardkorowcy, którzy lubią szprycować się adrenaliną a każde rozczarowanie niepowodzeniem spływa po nich jak po kaczce. Ja do nich nie należę. Dlatego właśnie w tamtym roku zamiast zabrać się do tego jak zawsze, czyli od dupy strony, usiadłam jesiennego wieczora i rozpisałam sobie co i jak i kiedy. Eureka! Banalne, ale jakże skuteczne. Uniknęłam przez to kupowania szajsu, przepłacania, stania w kolejkach i co najważniejsze tony stresu. Komfort psychiczny, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik jest nie do opisania. Polecam.

W tym roku zrobię to samo

Jeśli i Wy nie chcecie przechodzić przez gorączkę przedświąteczną z rzeczywiście podwyższoną temperaturą to zapraszam do dalszej lektury.

 

1. Sylwester – datę znasz, więc czas zadbać o miejsce. Jeśli zmęczyły Cię domówki i marzysz o powitaniu nowego roku w tropikach / drewnianej chatce na odludziu / wspinając się na górski szczyt to uruchom wujka googla i wyszperaj najlepsze oferty biur podróży lub zorganizuj coś na własną rękę. Opłać i miej święty spokój. Teraz tylko błogie wyczekiwanie.

2. Prezenty – wypisz wszystkie osoby, które chcesz obdarować i przypisz do nich konkretny podarunek. To zajmie Ci trochę czasu, ale i tak najwięcej pochłonie przeszukiwanie sieci i sklepów by dorwać to co chcesz. Na koniec pakowanie i błogie czekanie.

3. Menu – niektórzy mają swój stały zestaw jedzeniowy każdego roku, a inni lubią wcielać się w rolę Gordona Ramseya i eksperymentować w kuchni. W jednym i drugim przypadku warto sporządzić listę co pojawi się na stole i jakie składniki trzeba kupić. Produkty, które się nie psują można zakupić już teraz. Tuż przed Gwiazdką ludzie rzucają się na półki sklepowe jak w PRL i może spotkać Cię zawód kiedy nie znajdziesz w żadnym markecie majonezu do sałatki jarzynowej. A wiadomo, że bez niej święta już nie są takie same.

4. Garderoba – bieganie po sklepach kiedy masz inne rzeczy na głowie, jak np. gotowanie czy sprzątanie to nie najlepszy pomysł. Albo kupisz coś shitowego albo będziesz płakać, że nie masz się w co ubrać. Pamiętaj też o jednym ważnym wydarzeniu – wyprzedaże świąteczne są tuż po Bożym Narodzeniu.

5. Uroda – jak chcesz wyglądać jak człowiek to już teraz pomyśl o zaklepaniu sobie wizyt u fryzjera czy kosmetyczki. Nie dość, że obsłużą Cię w tym wybranym przez Ciebie miejscu to jeszcze masz swobodę wyboru daty i godziny. Obdzwanianie wszystkich salonów w mieście by skończyć na samotnym obcinaniu grzywki w zaciszu domowej toalety to już przeszłość.

6. Sprzątanie – czysty dom to czysty umysł. Rozpisz, zaplanuj i zaangażuj domowników. Nikt się przed tym nie uchroni.

Jeśli w dalszym ciągu Cię to nie przekonało to zamknij oczy. Teraz wyobraź sobie ten dziki tłum w sklepach, zupełnie jak Sosnowiczanie na wyprzedaży w Lidlu. Ludzie, wszędzie ludzie, czerwoni, spoceni z wielkimi wózkami w godzinnej kolejce do kasy, kłócący się między sobą, a Ty tuż za nimi ze skromnymi skarpetkami dla taty i Panią Walewską dla mamy w ręce. Pośrodku tego zgiełku, a w tle… Last Christmas Georga Michael’a. Nic tylko palnąć sobie w łeb.