ence pence

Dlaczego nie warto słuchać radia, oglądać telewizji i ostrożnie z internetem?

Wstaję rano, skoro świt, lubię tak często. Mimo, że w głowie jeszcze pobrzmiewają nocne sny to umysł powoli budzi się do życia. Zaparzam herbatę, konstruuję kanapki. W ciszy każda czynność jest jakby trudniejsza, bardziej monotonna. Poranek nabiera rumieńców kiedy odpalam radio, tv lub neta. Tylko jest jeden problem…

Radio

Ejemefy, Zietki i inne cuda niewidy. O właśnie trafiłam na fajną, modną muzę. Głowa zaczyna powoli poruszać się w górę i w dół, do przodu i do tyłu. Bioderko nawet zawadiacko się kołysze, noga nieśmiało tupie. Zaczynam się rozkręcać. Kolejna piosenka, kolejny hit. Już piruety dookoła stołu, humor dopisuje. Wraz z końcem piosenki słyszę prezentera, który gada o pierdołach, następnie tona reklam, 2 piosenki, jedna zamulająca i znowu to samo. Po 10 minutowym bloku reklamowym najświeższe informacja ze świata. Ktoś umarł, ktoś został zabity, ktoś kogoś zabił, ktoś kogoś okradł, kogoś okradli, afera w polityce, afera z politykiem, pijani kierowcy, katastrofa lotnicza, śledztwo smoleńskie, wojna na Ukrainie, Państwo Islamskie. Wyłączam radio naładowana złymi emocjami, przejęta losem świata i okrucieństwem ludzi.

Telewizja

Przychodzi popołudnie po pracy. Obowiązki wypełnione czas na dobry seans przed telewizorem. Może jakiś fajny serial, może film? Biorę pilota do ręki i przeskakuje z kanału na kanał. Tu powtórka tego samego odcinka któryś raz z kolei, tutaj totalnie badziewny program z serii Trudne sprawy, śniadaniówka i debilno-płytkie podejście do tematu, mierny film bez ambicji, Kevin sam w domu, dobranocka, która straciła już swój klimat, tańce celebrytów. No dobra to może jakiś serwis informacyjny, zobaczę co na świecie słychać. Ktoś umarł, ktoś został zabity, ktoś kogoś zabił, ktoś kogoś okradł, kogoś okradli, afera w polityce, afera z politykiem, pijani kierowcy, katastrofa lotnicza, śledztwo smoleńskie, wojna na Ukrainie, Państwo Islamskie. Każdy temat wałkowany z takim podjaraniem, że można biegunki dostać. Oczywiście każdy film, każdy program pocięty gigantycznymi blokami reklamowymi. Leki na hemoroidy, na zaparcia, na sraczkę, na wzdęcia, grzybicę pochwy, grzybicę stóp, pleśniawkę w jamie ustnej, kurzajki, pasty na nieświeży oddech, dezodorant przeciwko poceniu i przykremu zapachowi, podpaski, pampersy, zatrucie pokarmowe i tabletki cud na  odchudzanie, zdrową wątrobę, piękne włosy, mocne paznokcie. Wyłączam telewizję zniesmaczona, przejęta i z przeżartym mózgiem.

Internet

Odpalam żelastwo, klikam w przeglądarkę i zaczynam rytuał. Poczta – spam, spam, spam, kredyty, cudmiódorzeszki oferty, pomoc dla Afryki, reklama psiego fryzjera, leasing auta. Facebook – znajomy wrzucił nieostre zdjęcie nieciekawego obiadu, który bardziej przypomina coś co było już przetrawione i wyszło niż coś do zjedzenia; znajoma chwali się dzieckiem umazanym pampersem z zawartością, ma w albumie podobnych zdjęć już milion pięćset; kolega z pracy wrzucił zdjęcie z wakacji na Rodos, sic! a ja urlop dopiero za miesiąc; kolega ze szkoły spamuje, że właśnie wstał z łóżka, je śniadanie, godzinę później odkurza, wieczorem informuje, że ładna pogoda, ale chyba będzie padać; koleżanka z podstawówki chwali się kolejnym melanżem, wypitym drinkiem i relacją z kibla z pobliskim klubie. Pomiędzy tym wszystkim reklamy, posty sponsorowane, automatycznie odpalające się filmiki i info o polubieniu przez znajomego posta z środkiem na erekcję. Mam dość. Odpalam tefauen48 i czytam o tym, że ktoś umarł, ktoś został zabity, ktoś kogoś zabił, ktoś kogoś okradł, kogoś okradli, afera w polityce, afera z politykiem, pijani kierowcy, katastrofa lotnicza, śledztwo smoleńskie, wojna na Ukrainie, Państwo Islamskie. Cała ta papka doprawiona reklamami.

Mój mózg w zetknięciu z nowoczesnymi mediami kurczy się coraz bardziej, a potem wybucha gwałtownie pozostawiając gęstą papkę. Nie chcę się ogłupiać, nie chce karmić się negatywnymi emocjami dopuszczając  do siebie informacje o ludzkich tragediach, wypadkach i wojnie na świecie. Te wiadomości nawet w ułamku procenta nie mają wpływu na moje życie. Jednak jestem na nie bardzo wrażliwa i przeżywam je później przez długi czas. W dodatku w przypadku telewizji czy radia nie mam dużego wpływu na to co oglądam i czego słucham. Przeskakując z kanału na kanał muszę z pokorą przyjąć to co mi zaserwują, przekładane tonami reklam.

Skończyłam z tym. Mam dość. Nie chce marnować czasu i psuć sobie humoru dostarczając takiej rozrywki. Ja będę selekcjonować i decydować co obejrzę, jakiej muzyki posłucham i o czym przeczytam. Zrezygnowałam z telewizji a telewizor służy jako monitor do filmów wybranych przeze mnie puszczanych wtedy kiedy mam ochotę. Radio tylko internetowe i tematyczne gdzie reklam jest znikoma ilość lub teledyski na YT. Tylko z internetem ostrożnie..

email marketing powered by FreshMail
 

email marketing powered by FreshMail